+48 605 442 227 aneta.glass@koena.pl

Człowiek boryka się z problemami zdrowotnymi od zawsze. Kiedy już cywilizacyjnie uporał się z większością chorób zakaźnych, świat zdominowały choroby XXI wieku, do których powstania przyczynił się szeroko rozumiany postęp gospodarczy i wymuszona nim zmiana trybu życia.

Dziś to nie wirusy a rosnące tępo życia zbiera swoje żniwa. Praca, obowiązki rodzinne i ciągłe poczucie braku czasu przesłaniają nam wszystko inne. W całym tym chaosie coraz częściej tracimy równowagę, też tę zdrowotną, bo przegrywamy ze stresem, zapominamy o właściwej diecie, aktywności fizycznej czy odpoczynku.

Przegrywamy ze stresem… No właśnie. Światowa Organizacja Zdrowia nazywa stres “chorobą stulecia”, bo ponad 60% chorób cywilizacyjnych ma podłoże nerwowe. Wystarczy wymienić chociażby depresję, alkoholizm, czy choroby układu trawiennego – anoreksję, bulimię lub otyłość. Wszystkie one wynikają z długotrwałego, nieleczonego stresu, który dotyka nas nieomalże codziennie.

Przyczajony tygrys…

Stres otacza nas zasadniczo zewsząd:

Rosnące tempo życia i ciągły niedoczas nie pozwalają nam zwolnić. Kiedyś świat zdawał się mniejszy i toczył się wolniej. Ludzie mieszkali w małych miejscowościach, wszyscy się znali, wszystko było na wyciągnięcie ręki, a lokalna gospodarka często samowystarczalna. Dziś otacza nas świat pędzącego rozwoju gospodarczego, świat wielkich miast, internetu, telefonów, telewizji, autostrad i lotnisk. Urbanizacja zabiera cenny czas na stanie w korkach, pracy mamy coraz więcej, a doba jest stanowczo za krótka by wcisnąć w nią obowiązki zawodowe i rodzinne. Ciągłe próby dostosowania się do tych wymagających warunków życia generują stres, ciężki do opanowania, bo na sytuację na drogach nie mamy przecież wpływu.

Wymagające środowisko zawodowe to już standard. Firmami rządzi zmiana, a ta wymaga od pracowników stałej czujności i błyskawicznych ale przemyślanych reakcji. Czas goni realizowane projekty, pracy jest zawsze więcej aniżeli przewidzianych na nią godzin roboczych. Dochodzi do tego obawa przed zawaleniem tematu, wygryzieniem ze stanowiska czy utratą pracy. Plus jeszcze groźniejsze, bo nasze własne ambicje. Często przewyższają nasze możliwości i zaburzają równowagę pomiędzy naturalnym rozwojem, a dążeniem do sukcesu za wszelką cenę i po przysłowiowych trupach. Niestety, prędzej czy później sami stajemy się swoimi ofiarami…

Brak czasu dla rodziny to kolejny stresujący nas aspekt życia. Rozczarowany ciągłą nieobecnością partner, dzieci wychowywane bez jednego z rodziców, nawarstwiające się obowiązki domowe – od przepalonej i ciągle niewymienionej żarówki począwszy, na zaburzonych relacjach rodzinnych kończąc. Bez odpowiednich narzędzi często przegrywamy walkę z permanentnym niedoczasem i nie potrafimy odnaleźć właściwej równowagi. Zaniedbujemy życie rodzinne, co nas martwi, wpędza w poczucie winy i stresuje.

Brak czasu na odpoczynek, zresetowanie się i zadbanie o swoje zdrowie, bo kiedy go znaleźć, skoro nie starcza go nawet na zajęcie się rodziną? Wracamy do domu, wkręcamy nową żarówkę, gotujemy, sprzątamy. O odpoczynku nie ma mowy. Nawet w nocy, podczas snu, bo jesteśmy tak przemęczeni i zestresowani codziennością, że ciężko zasnąć. A jeśli dodać do tego złą dietę i brak ruchu – nasze zdrowie zaczyna szwankować. A to kolejny powód do zmartwień. Co gorsza, czym bardziej się stresujemy, tym z nami gorzej. Ciągły stres powoduje zaburzenia hormonalne i osłabia układ odpornościowy. Zaczynamy chorować na nerwice i depresje, wspomnianą już bezsenność, nowotwory, coraz większe problemy metaboliczne i zaburzenia trawienia, choroby układu krążenia oraz choroby reumatyczne.

Rozwój cywilizacyjny dal nam opiekę medyczną, doskonałe rozwiązania gospodarcze i przemysłowe, poprawił jakość naszego życia. Jednocześnie jednak zabrał nam czas, przez co żyjemy w niezdrowym pośpiechu i pod wpływem zabójczego dla nas stresu. Zwyczajnie nie nadążamy, a jeśli próbujemy – musimy funkcjonować na najwyższych obrotach. Kiedy dodamy do tego zanieczyszczone środowisko i hałas, toksyny i chemię w pożywieniu, niezdrowy tryb życia i brak odpoczynku, wnioski nasuwają się same…